Statystyka bloga

O mnie

Moje zdjęcie
Łódź, łódzkie, Poland
Studentka II roku kosmetologii. Szczęśliwie zakochana. Od lat moją pasją jest makijaż.
Wystąpił błąd w tym gadżecie.

Szukam...(?)

niedziela, 31 lipca 2011

Sobotni outfit.

Siemka! W tak deszczowy, niedzielny wieczór przychodzę do Was ze wczorajszym strojem dnia:) Wygrzebując z dna szafy moje ukochane buciki, postawiłam na wygodę^^ Nie rozpisuję się więcej, więc zapraszam do oglądania:) 



Kurtka - Bershka
Sweter - New Yorker
Pumpy - KappAhi
Buty - Reebook
Torba - New Yorker





Wings up!

piątek, 29 lipca 2011

Recenzja cieni do powiek KOBO.

Cześć Wam! Dzisiaj przygotowałam dla Was krótką recenzję cieni do powiek firmy KOBO. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam źródła, z którego dowiedziałam się o tej firmie, aczkolwiek tego samego dnia udałam się do jednej z drogerii Natura i dokonałam zakupu dwóch matowych cieni tej marki :)
Pierwszy, morelowy cień "Papaya Shake" nr 106 oraz drugi, fioletowy "Plum" nr 113.

Zacznę od początku. 
Producent zapewnia nas o wysokiej jakości pigmentów, o długotrwałości produktu na powiekach, łatwą i dokładną aplikację, która nie obciąża naszych powiek.
Zgadzam się:)
Przede wszystkim, jeżeli miałabym się pokusić o porównanie cieni KOBO do cieni INGLOT, to byłoby to bezcelowe :) Powód jest prosty, obie marki pod względem stosunku ceny do jakości spisują się na 5 z dużym plusem. Jak już pisałam we wstępie, cienie są dostępne w drogerii Natura za ok.15zł. Jak na tę jakość, za tą cenę nie możemy narzekać. Moim zdaniem jedynym minusem dla KOBO jest wąska gama kolorystyczna matowych cieni, aczkolwiek spośród prawie 30 kolorów jesteśmy w stanie wybrać satysfakcjonujące nas kolory. Cienie na powiekach utrzymują się zadowalająco długo, nie tracąc przy tym na intensywności koloru, a aplikacja jest łatwa, dlatego, że produkt nie osypuje się z naszych powiek(myślę, że w większości jest to zasługa bazy pod cienie ArtDeco), i swobodnie możemy rozcierać granice pomiędzy cieniami. Nie wypowiem się co do tego, czy nie obciążają powiek, bo nie wiem:) 

Na zakończenie, chciałabym powiedzieć, że polecam cienie wszystkim tym dziewczętom/kobietom, które zaczynają przygodę z makijażem, albo po prostu za małe pieniążki chcą kupić produkt, który będzie dobry i przede wszystkim trwały ;)
Obecnie planuję zakupić kolejną "parkę" cieni tej firmy ;)

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć:









Mam nadzieję, że wyczerpałam temat :) 
Buziaki!




P.S. Zdjęcia "Plum" nie oddają w pełni koloru, także wybaczcie mi za ten mały kłopot.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Niedzielny outfit.

Hejka! Pochmurnej pogodny ciąg dalszy ;P no cóż...aczkolwiek nie popadajmy ze skrajności w skrajność:) także nie narzekamy! nie, nie! :)


Na reszcie z R. mieliśmy okazję wybrać się do Muzeum Kanału "Dętka", które znajduję się pod Placem Wolności a, do którego nie mieliśmy okazji nigdy wcześniej się wybrać. Wrażenia? Miejsce jest niesamowicie klimatyczne, intrygujące i ciekawe poprzez swoją obfitą historię. Szczerze powiedziawszy spodziewałam się korytarzy itd, ale mimo to było super! Niestety nie mam żadnych zdjęć z kanału, prócz zdjęcia biletu:)


Droga powrotna do domku okazała się 20minutowym postojem na jednej z ulic. Przyczyna? Niestosowanie się do znaku B-25. Szczerze powiedziawszy spodziewałam się nadmiernej prędkości ;) To był mój pierwszy i mam nadzieję, że OSTATNI mandat w życiu. Nie jestem entuzjastką kolekcjonowania punktów karnych ;)
Grzywna, którą muszę uiścić wystarczyłaby mi na 30 litrów benzyny, to prawie cały bak! Podczas mojego drogowego wykroczenia towarzyszyła mi jedna z piosenek zespołu The Wynners - Sha la la , także sia la la la la :) 





Poniżej zamieszczam zdjęcia z mojego niedzielnego stroju dnia:




 Kurtka - Bershka
Sweterek bolerko - Stradivarious
Top - H&M
Spodnie - Stradivarious
Botki - Deichmann 
Torba - New Yorker







A teraz zmykam ścielić łóżeczko, zabieram psinkę pod kołderkę i odpływamy w krainę snów ;)
Buziaki!

piątek, 22 lipca 2011

Wygodnie mi!

Hej! W tak chłodny i deszczowy dzień jak dziś postawiłam na stylizację, która choć na chwilę odpędza pochmurne niebo:) Uwielbiam połączenie intensywnego różu z neutralnymi kolorami, który daje efekt lekkości i dziewczęcości, nie uważacie? ^^ Dzisiejszy dzień spędziłam z R. i w domku. Niestety, pogoda za oknem nie stwarza warunków do tego, aby móc swobodnie przechadzać się ulicami miasta, także na szybko foty robione na dachu Galerii Łódzkiej ;)


Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z dzisiejszego dnia:





 Dwie połówki <3


Marynarka - Stradivarious
Biała podkoszulka - H&M
Różowa bokserka - H&M
Pumpy - KaphAhi
Trampki - Nike
Torba - New Yorker



Nawiasem mówiąc, odkryłam rewelacyjną piankę do włosów, ale pierw powinnam troszkę ją poużywać w celu wyrobienia opinii i późniejszego zrecenzowania produktu. Może nawet pokuszę się o porównanie kilku pianek? Zobaczymy! ^^ Bynajmniej nie zapomniałam o recenzji cieni do powiek firmy KOBO, także to również niebawem! 



Dobranoc! :*


Pielęgnacja pędzli do makijażu.



Witam! Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć moją pielęgnację pędzli, którą zapowiedziałam w jednym z postów.
Od kiedy zaczęłam skrupulatnie kompletować pędzle do makijażu, moja wiedza o ich pielęgnacji musiała się znacznie powiększyć;) 


Cały rytuał pielęgnacji podzielę na trzy etapy:

1.Oczyszczanie: 
   a)płynem micelarnym
   b)szamponem 
2.Odżywianie.
3.Osuszanie.

Prawidłowa pielęgnacja pędzli przyczynia się nie tylko do tego, aby nasze pędzelki pięknie wyglądały, ale też do przedłużenia żywotności włosia. Rytuał czyszczenia pędzli wykonuję regularnie co tydzień lub co 4 dni w zależności od potrzeby. Podczas kontaktu pędzla z wodą, pamiętajmy, aby nie zamoczyć trzonu pędzla(mam na myśli stalowej końcówki, która jest przymocowana do rączki), aby zapobiec rozklejenia obu części. Nie jestem entuzjastką tego pomysłu, aby mieszać na raz kilka różnych składników myjących, np.:mydło, szampon, płyn do mycia naczyń, żel pod prysznic, odżywka do włosów itp. (a takie podobne mieszanki widziałam na nie jednych filmikach na YT). Dlaczego? Moim zdaniem podczas łączenia wszystkich składników może dochodzić do nie znanych nam reakcji chemicznych, które wcale nie są przyjazne dla włosia, dlatego nie stosuje takiej metody. Wolę tradycyjnie oczyścić włosie płynem micelarnym (w przypadku pędzli do makijażu oczu), przecierając je wzdłuż ręcznika papierowego w przypadku, kiedy potrzebuję szybko oczyścić z resztek kosmetyku lub szamponem, kiedy zależy mi na dokładnym myciu. Pędzle od podkładu, tudzież korektora myję pierw przy pomocy płynu do mycia naczyń, który ma wysoką zdolność do emulgowania tłuszczów. Natomiast później stosuję szampon i odżywkę w celu zmiękczenia włosia. Na koniec powiem tak, że od kiedy posiadłam swój pierwszy pędzel stosuję tą metodę i włosie do dnia dzisiejszego ma niezmienioną strukturę, jest tak samo miękkie jak za dnia zakupu. 



Do czyszczenia pędzli stosuję te same kosmetyki, co do mycia własnych włosów;) :
Szampon do włosów farbowanych - Schwarzkopf Gliss Kur

Odżywka wzmacniająca - Joanna -rewelka!

Płyn micelarny - AA






Poniżej zamieszczam krótki(5min), filmik, który zobrazuje Wam moją metodę;)


Czyszczenie pędzli do twarzy. 

Zdjęcia:

 Płyn micelarny przelewam do świecznika, oczywiście może być to każdy inny pojemniczek, np.: kieliszek itd.

 Moczymy włosie w płynie tak, aby nie wchłonęło całej zawartości ze świecznika.




 Zwilżone włosie przecieramy o ręcznik papierowy do momentu, aż ślady będą przeźroczyste. 




Czyściutkie pędzle czekają do wyschnięcia.





P.S. Nie zamieściłam drugiego filmiku z racji tego, że pierwszy wgrywał się prawie 3h!!! ;O





Mam nadzieję, że informacje zawarte w poście będą Wam przydatne do prawidłowego pielęgnowania pędzli. Tymczasem zmykam i do zobaczenia wieczorkiem! Bajooo!

czwartek, 21 lipca 2011

Zakupy #1

Witam! Dzisiaj wybrałam się na zakup kilku letnich ciuszków. Czasu było mało, także musiałam się sprężyć ;) 

Biały top - H&M 
Pomarańczowe spodenki z podwyższonym stanem - H&M 
Różowa bokserka - H&M 
Beżowa spódniczka - Mohito 

Postawiłam na spodenki w tegorocznym modnym kolorze-brzoskwiniowym ;) 

Na tę chwilę ciuszki czekają na jutrzejsze pranie, także w najbliższym czasie postaram się zrobić dwie stylizacje z wykorzystaniem nowych rzeczy. 




Spodenki zdecydowanie na lato, natomiast spódniczka idealnie nadaję się na upały jak i na każdą porę roku;)








W drodze do domu z Manufaktury zastała mnie burza i, jak myślę  w większości z Was. W ciągu pół godziny miasto zostało sparaliżowane. Drogi podtopione, także z R. musieliśmy(jak większość kierowców), przejeżdżać przez trawniki, chodniki, parki. Szaleństwo. Szczerze współczuję wszystkim kierowcom, których samochody zostały przygniecione przez konary drzew. Moje autko na szczęście wzbogaciło się tylko o kilka małych gałązek i nic więcej. 


Jutro postaram się zamieścić post, w którym szczegółowo opiszę pielęgnację moich pędzli, aby służyły mi wiernie kolejne lata;)




Dobranoc:)

poniedziałek, 18 lipca 2011

Miniony weekend.

Hej! Jak minął Wam weekend? Mój mogę zaliczyć do udanych;) -zdecydowanie ^^


Cała sobota spędzona w Uniejowie, która była świetną okazją do wypróbowania nawigacji-sprawdziła się w 100%. Pomysłodawcą był oczywiście nikt inny jak Rafał. Od kiedy pamiętam zawsze chcieliśmy się tam wybrać, więc w sobotę zabraliśmy ze sobą Szymona i pojechaliśmy. Całą drogę przebyliśmy w niecałą godzinkę, także szybciutko. Mieliśmy okazję przejechać się po A2, po której samochód mknął niezauważalnie:) Już pod koniec drogi za szybą ujrzałam coś niesamowitego... za drzewami opuszczoną ruinę, zarośniętą dziką roślinnością. Miejsce to, w którym ruina się znajdowała było niesamowicie klimatyczne, wprost idealne do robienia zdjęć tudzież kręcenia klipu. Niestety... aby dostać się na teren tego obiektu, trzeba było przedostać się przez chaszcze, których nie byłam w stanie przejść w koturnach, także chłopakom dałam aparat, natomiast ja wróciłam do samochodu. Spójrzcie jak pięknie prezentuje się to miejsce:


s

Szczerze powiedziawszy spodziewałam się reakcji chłopaków, typu:"ooo, żałuj, że nie poszłaś", "wiesz, jak było zaj***ście!" itp.,a wrócili poparzeni przez ogromniaste pokrzywy, które nie oszczędzały ich nóg w żaden sposób ;P 




Gdy dotarliśmy już na miejsce, wybraliśmy się na małą przechadzkę zapoznawczą;) To co przykuło moje największe zainteresowanie to tzw. ptaszarnia. Z jednej strony miejsce, w którym nasze oczy obcują z naturą, podziwiają ją i upamiętniają na fotografii a z tej drugiej, widzę nic więcej jak smutek i przygnębienie tych zwierząt, które muszą reprezentować swoich braci i sióstr na wolności. W ptaszarni były dwa gatunki ptaków, które swoim upierzeniem zadziwiały i jak dla mnie były inspiracją na kolejne makijaże. 


Ten kurczak jest niesamowity! Ma mega puszyste upierzenie;)



To pierzaste stworzenie jest moją inspiracją! Te kolory... raj dla mych oczu ;)



A tu wszystkie ptaszęta, które przyzwoicie zdążyliśmy uchwycić w obiektywie;)


Na basenie spędziliśmy prawie dwie godzinki ;) Wyszaleliśmy się na maksa ^^ Byliśmy wszędzie, gdzie tylko się dało ;D Z całego naszego pobytu, najbardziej mnie jak i moim chłopakom utrwalił się w pamięci basen termalny, który był niesamowicie cieplutki a woda miała lecznicze właściwości z racji występujących w niej dobroczynnych minerałów. Jeżeli miałabym wybrać między sauną suchą, a solną to zdecydowanie stawiam na solną. Wybór jest dosyć prosty i oczywisty. Sauna solna cechuję się o wiele większą wilgotnością, przez co zdecydowanie lepiej się oddycha, a wysoka temperatura nie jest aż tak odczuwalna jak w saunie suchej ;)

Po basenie nasze trio wybrało się na coś "na ząb", czyli hamburgery, które na pewno do zdrowego odżywiania nie należą, ale za to jakie pyszne! ^^ aczkolwiek, aby tego było mało, zostałam perfidnie ugryziona przez pszczołę, która na lewej nodze się nie oszczędzała, zaś na prawej zaznaczyła swoją obecność ;P Na dzień dzisiejszy ślad po pszczółce nadal jest, który widnieje pod postacią skromnego opuchnięcia i niesamowitego świądu. Oxycort już zrobił porządek ^^

Poniżej zamieszczam kolaż zdjęć, które w skrócie obrazują wspólnie spędzoną sobotę ;) 

Koturny - Deichmann

Było super!

Narzuta - Crazy World
T-shirt - Bershka
Spodenki - H&M
Japonki - Boti


Natomiast dzisiaj pogoda za oknem nie ugościła mnie słoneczkiem jak to było ostatnimi czasy a pochmurnym niebem i przelotnymi opadami deszczu. Na dzisiejszą stylizację, że tak to ujmę wybrałam odcienie czerni i szarości. Na szczęście temperatura nie zmusiła mnie do zakładania płaszczy;) Jedynym akcentem są moje rude włosy, różowe pazurki i fioletowo-brzoskwiniowe oczęta;) 
Całość prezentuję się następująco:

 Marynarka - Tally Weijl
Golf - Tally Weijl
Spodnie z podwyższonym stanem - jedno ze stoisk na pasażu Tesco
Botki - Deichmann
Skórzana kopertówka - pamiątka po babci ;)




Do wykonania makijażu oczu wykorzystałam cienie do powiek firmy KOBO, które niebawem zrecenzuję.








I tak w oto sposób, w miarę możliwości streściłam miniony weekend i strój z dzisiejszego dnia ;)   Życzę, więc Wam  kolorowych snów a ja tymczasem udam się do kuchni zaspokoić mały głód. 
Pozdrawiam!